Historia

Kuźnia w Wojciechowie istnieje i funkcjonuje nieprzerwanie od 1920 roku, tj. już 90 lat. Dawniej pracował tu mój dziadek, potem ojciec, a obecnie od ponad 39 lat pracuję w niej ja, ucząc fachu swojego syna.

Pracę w kuźni rozpocząłem mając 16 lat i wtedy też podkułem pierwszego konia, potem podkuwałem ich już tysiące. Mój rekord to 36 końskich kopyt w ciągu jednego dnia. Dawniej praca w kuźni ściśle związana była z wykonywaniem usług dla rolnictwa i polegała na: podkuwaniu koni, klepaniu siekier, lemieszy, reperacji plugów i narzędzi rolniczych.

Jednak upływ czasu, sprawił że z roku na rok koni w Polsce zdecydowanie ubyło, zastąpiono je maszynami. A ja żeby utrzymać siebie, swoją rodzinę i nie dopuścić do upadku zakładu, a jednocześnie móc dalej rozwijać swoją pasję - przestawiłem się na kowalstwo artystyczne, które wykonuje od 20 lat.

Wyroby moje mają indywidualne, niepowtarzalne wzory, gdyż wykuwane są za pomocą rąk, młota i kowadła. Pod wpływem wysokiej temperatury w piecu kształtuję żelazo i metal, w wyniku czego tworzę unikatowe dzieła, tj. balustrady, ogrodzenia, meble o bardzo ciekawych wzorach.

Prace wychodzące spod mojego młotka znalazły uznanie zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju - Francja, Holandia, Szwajcaria. Swoją ciężką pracą zdobyłem wiele różnych dyplomów, nagród i wyróżnień, wśród których najbardziej dla mnie znaczące to:

- Dyplom za I miejsce w Polsce w Kuciu Artystycznym,
- I miejsce w Polsce w podkuwaniu konia,
- Odznakę Zasłużony Działacz Kultury,
- Brązowy Medal Zasługi,
- Nagroda Literacka Wł. St. Reymonta,
- wyróżnienie od byłego Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, u którego miałem zaszczyt być gościem w 2000 roku, w Pałacu Prezydenckim.

Wielką chlubą było dla mnie, móc wręczyć własnoręcznie wykonaną podkowę "na szczęście” – ówczesnej Parze Prezydenckiej.

Od 2003 roku pełnię obowiązki Prezesa Stowarzyszenia Kowali Polskich.